Siemka wszystkim.
Na początek coś o mnie:
Mam na imię Michalina, mam 16 lat (no, prawie), postanowiłam poblogować, bo mi się trochę nudzi.
Zastanawia Was pewnie jak to możliwe, kiedy właśnie zaczął się rok szkolny i jest kupa roboty, zwłaszcza, że rozpoczęłam dopiero naukę w liceum. No właśnie, jak to możliwe??? Ja też się dziwię, bo zamiast siedzieć w murach szkoły, dyndam w szpitalu... TAK... w SZPITALU... Jak to się stało, dlaczego...? W pierwszej klasie gimnazjum wodogłowie, teraz mały guzek i radioterapia. Hura. Tryskam radością. Rodzice mówią, że trzymają się tylko dlatego, że ja się trzymam... To się trzymam. Muszę. Ale mnie to obchodzi bokiem, nie dociera do mnie do końca powaga tej sytuacji. Doktor przyznał, że guzek jest mały, co mnie w pełni satysfakcjonuje. Siedzę tu od pierwszego września wychodzę piątego października. Nie wiem, czy dam sobie radę w szkole. No, dobra. Wiem, że będzie dobrze. Nie ma się co oszukiwać, zawsze byłam dobrą uczennicą. Ale to nie sprawia, że miałam umniejszony stres, jeśli chodzi o szkołę. O nie, nigdy tak nie było. Stres był nawet większy, bo wszyscy z góry zawsze zakładali, że będę najlepsza. Byłam, aż do szóstej klasy. Potem byłam jakaś piąta, szósta w klasie. Ale test gimnazjalny napisałam najlepiej. Utarłam im nosa. Bo prawda jest taka, że nigdy nie przepadałam za moją gimnazjalną klasą. Nie to, żeby to były same odludki i z nikim się nie dogadywały... Ja ich nie lubiłam. Chyba z wzajemnością. Ale to nie jest coś, czym należy się kierować w życiu. Tak więc przyznam, że moje życie publiczne było klapą. Nie licząc dziewczyn z chórku szkolnego. One były w porządku. Ale kolegowałam się głównie z dziewczynami rok i dwa lata młodszymi. Mój rocznik jest ogólnie rzecz biorąc wredny. Szczególnie dziewczyny. Co nie oznacza, że wśród chłopaków znalazłam swoją drugą połówkę. Dobrze czytacie; mam prawie 16 lat i nigdy nie miałam chłopaka. Nie na serio. Nigdy. Never. Ale czy czyni mnie to gorszą? Nie czuję się tak. Nigdy się nie czułam. Ale wierzę, że znajdę prawowitego właściciela mojego serca. A póki co ograniczę się do czytania książek i czekolady... Taa... zapowiada się ciekawy rok... Będę pisać. A na razie się trzymajcie. Do usłyszenia...? Hmm... do kolejnego postu. I niech czekolada będzie z Wami!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Hejoo wielbicielko czekolady ;** wiesz co Ci powiem? ciesz się że nie miałaś chłopaka. Oni są zbędni i do bani ;D
OdpowiedzUsuńBeatrice <3
Hej. ;D Zgadzam się z Tobą pod względem tego, że jeśli nie ma się chłopaka, to nie oznacza to bycia gorszą. Chłopacy w naszym wieku (jestem rok młodsza) w większości są jak dla mnie zbyt niedojrzali, zbyt dziecinni, szczeniaccy. Ot, tak nie potrafię się z nimi gogadywać na dłuższą metę bardziej niz na zasadzie kumpel - kulpela. I nie uważam, że to moja wina, ale też że to ich wina. taki ich (wątpliwy) urok i nic nie poradzimy. ; )) Ale nie uważam, że jestem gorsza od tych moich rówieśniczek, które uważają się za "fajne" tylko dlatego, że co 3 dni zmieniają chłopaków, co to to nie. [Ofc nie mam nic do osób, które są w związkach w tym wieku, broń Boże, a jedynie do tych, którzy mają coś do tych, którzy nie chcą się wiązać]. Poza tym samotność jest fajna - brak zobowiązań, wolność, a zdanie ludzi obłudnych i fałszywych mało mnie obchodzi.
OdpowiedzUsuńCóż, powrotu do zdrowia życzę, będzie dobrze. :*
Oluss z forum vd. ; ]
OdpowiedzUsuń