Się- macie!
Przeczytałam ostatnio bardzo interesującą serię książek- 1-800-Jeśli-widziałeś-zadzwoń od Meg Cabot... W dziewczynę trafił piorun... i było naprawdę bardzo śmiesznie. Ale właśnie wczoraj rano skończyłam czytać jeszcze inną pozycję- "Miasto kości" Cassandry Clare. A tak w zasadzie to już drugą cześć, "Miasto popiołów". Bardzo fajnie się czytało, taka patologiczna książka, jak to z koleżankami określam... Trochę magii, problemów, miłości... Ale bardzo przyjemnie się czyta. Myślę, że jeżeli komuś podobał się "Zmierzch", to będzie zachwycony. Mniej więcej te same klimaty, tylko tu jest jeszcze bardziej interesująco. Nie ma wyłuskanych, wyidealizowanych postaci, co stanowi ogromny plus tej książki. Wydaje mi się, że każdy może tam znaleźć coś dla siebie. Trzeba tylko odpowiednio poszukać.
A tak a propos dzisiejszego dnia; dzisiaj dzień wszystkich Świętych. Tak, wiem to smutny dzień. Pełen zadumy, refleksji i innych tym podobnych. Ale nie potrafię się smucić. Z bardzo prostego powodu- jutro są moje urodziny! Tak. Czeka się cały rok na ten dzień, a kiedy przychodzi co do czego myślisz- i z czego masz taką radochę!? jesteś o rok starsza... cały rok, rozumiesz???
Ale mnie póki co tylko to cieszy. Mam dosyć bycia traktowaną jak dziecko.
daję sobie sprawę, że później się za tym tęskni i w ogóle, lecz mi do takich przemyśleń jeszcze trochę brakuje. Chcę jak najszybciej skończyć liceum i iść na studia. Tam przynajmniej będę lubiła większośc przedmiotów. Bo póki co mam masę takich, za którymi szczerze mówiąc nie przepadam- biologię, historię, niemiecki... Ale jeszcze tylko trzy lata. Nawet niecałe! Dwa i pół. Więc bliżej, jak dalej. Trzeba jeszcze trochę popchać ten wózek. A na razie przy życiu trzyma mnie to, co i Was wszystkich. I niech tak pozostanie; Niech czekolada będzie z Wami!
niedziela, 1 listopada 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)