niedziela, 4 października 2009
Hm... siema. Myślę, że sobie narobiłam wrogów, przez to, że nie pisałam. Ale nie miałam o czym. Naprawdę! A teraz mam! Jutro wychodzę z tego więzienia zwanego szpitalem. Jupi!!! Nie żartuję. Tu jest jak w więzieniu. Nie można wychodzić, nie można oddychać, nie dotykaj niczego, bo zepsujesz. Kadra się zmieniła kilka razy, z nikim nie mam kontaktu, nie mogę NIC robić. A są tu i takie osoby- ale uwierzcie, są to dzieci do pięciu lat; żadne towarzystwo- co siedzą tu od dwóch, trzech miesięcy i prawdopodobnie spędzą tu resztę swojego krótkiego życia. Bardzo smutne. Ale dość, bo zaraz się rozkleję, więc spadam. Niech czekolada będzie z Wami...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz